Oczarowani słowem – podsumowanie III Festiwalu Literatury „prze-czytani” 2016

Festiwal Literatury „Prze-Czytani” organizowany przez uczniów VI Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy należących do Stowarzyszenia Intelektualistów Niepokornych „Trickster” pod kierownictwem pani Anny Nakielskiej-Kowalskiej i pana Michała Tabaczyńskiego odbył się w dniach 15-18.03.16r. Wszystkie spotkania łączył jeden wątek – pytaliśmy o Polskę i o resztę świata. Gościliśmy pisarzy, podróżników i reporterów. Spotkaliśmy się po drodze z wieloma trudami, jednak wszystko przebiegło sprawnie, a cel został osiągnięty.

Festiwal rozpoczęła dyskusja z prof. dr hab. Przemysławem Czapliński oraz Jerzym Sosnowskim, poprowadzona przez Weronikę Najmowicz oraz Jakuba Misuna pod tytułem W poszukiwaniu „Lalki” XXI wieku w pięknej sali Galerii Wspólnej. Okazało się, że mitem jest to, że literatura współczesna potrafi przedstawiać rzeczywistość. Powieść realistyczna, tak samo jak obiektywny reportaż, jest niemożliwa, gdyż nikt nie posiada dokładnych danych na temat całego społeczeństwa, więc „Lalka” współczesna  możę powstać w wersji okrojonej. Dzisiejsza literatura utknęła pomiędzy ustalonymi, klasycznymi formami, a tezą, że prawdy absolutnej nie ma. Odkryliśmy również, jak czytanie książek wpływa na nasze życie, że poprzez różne sytuacje w życiu każdy może się poczuć Wokulskim.

Następne spotkanie panią Magdaleną Tulli poprowadzili Ola Majchrzak oraz Karol Hanuszek w sali Biblioteki Miejskiej. Pani Tulli opowiedziała trochę o swoich książkach, które poświęcone są relacjom międzyludzkim i przeżyciom wewnętrznym. Pisarka w całości czerpie inspiracje z życia. Uważa, że jej najlepszą powieścią są „Tryby”. Twierdzi, że czytelnik często nie jest w stanie zrozumieć autora, wobec czego powstaje wiele nieporozumień. Fascynuje ją chaos i śmierć, dlatego bohaterowie powieści „Szum” porozumiewają się ze zmarłymi przez telefon komórkowy. Pisarka tłumaczyła, że ogromną sztuką jest przebaczenie i bardzo trudno nauczyć się przebaczać, dlatego w swoich powieściach poświęca temu dość dużo miejsca.

Dzień zakończyło czytanie wybranych fragmentów powieści Milana Kundery z Markiem Bieńczykiem w romantycznej atmosferze restauracji „Za piecem” nie przypadkiem, gdyż teksty również były przepełnione romantyzmem. Pan Bieńczyk umilał nam czas anegdotkami przy gorącej herbacie. Dowiedzieliśmy, że najważniejsze są małe rzeczy i dostrzeganie szczegółów oraz, że każdy gest coś znaczy i nic nie jest bezpośrednie.

W środę zadziwiło nas piękne słońce, którego w ostatnim okresie wiele nie było i genialne ciasto w Galerii Wspólnej. Dzień rozpoczęło spotkanie z panem Jakubem Ekierem, poetą i pisarzem, poprowadzone przez Alicję Mrozińską i Magdalenę Leszczyńską. Nasz gość przeczytał swoje wybrane wiersze i opowiedział o trudnościach połączenia tłumaczenia z pisaniem. To pierwsze poprzez ściśle określone daty realizacji staje się ważniejsze i na to drugie zostaje mniej czasu. Poza tym, przy dłuższym zajmowaniem się przekładem jednego pisarza, można przejąć jego styl i zgubić gdzieś indywidualizm.

Dwie godziny później w tym samym miejscu gościliśmy pana Marka Bieńczyka, z którym dyskusję prowadziły Julianna Błaszczyk oraz Magda Jemiołkowska. Pisarz opowiadał wiele o swojej książce Jabłko Olgi, stopy Dawida. Przytaczał wiele anegdotek z życia. Fascynował się tym, że pisząc książkę i tworząc całkowicie fikcyjnego bohatera, czytelnicy mogą go odebrać jako żywą, prawdziwą istotę – podobno kiedyś został zaproszony na kawę z Olgą, bohaterką wyżej wymienionej książki.

Następnie w MCK-u odbyło się spotkanie z Mariuszem Szczygłem, które zostało poprowadzone przez Rozalię Pranczk, Dominikę Czyżewską i Weronikę Szwebs (doktorantka, UAM w Poznaniu). Na początku spotkania pan Szczygieł zbił nas trochę z tropu i powiedział, że młodzieży nie lubi. Bo nie czyta. Bo nie umie z nią rozmawiać. Cóż, rozmowa poszła nam chyba całkiem nieźle, a dzisiejsza młodzież może czytaniem się nie chwali, ale czasem po jakieś teksty sięga, nawet zdarza się, że nie dlatego, że musi. Oprócz tego chwalił się swoją demoralizacją młodzieży. Polegała ona na mówieniu, że do życia wystarczy jeden przedmiot, a matematyka z którą w liceum miał problemy, wbrew temu co mówią nam nauczyciele, do życia faktycznie się mu nie przydała. Dowiedzieliśmy się również tego, że słynny reporter rozpoczął swoją przygodę z pisaniem od wyręczania kolegów z wypracowaniami, za pieniądze. Jednak w trakcie rozmowy nie tylko psuł młodych. Podzielił się z nami również radami na temat pisania, mówił o tym jak nakłania ludzi do opowiadania o swoich przeżyciach oraz o swoich pobudkach do pisania konkretnych reportaży. Tłumaczył na czym polega jego praca oraz z jakimi trudnościami się boryka. Zakończył trzema krótkimi radami, dotyczącymi pisania reportażu, aby nie oceniać, nie kłamać i nie krzywdzić.

Czwartek powitał nas zdecydowanie za szybko, uderzającym o parapety strumieniem wody. Pierwszym naszym gościem był podróżnik – Paweł Janczarski – który przez kilka ostatnich lat zawzięcie dąży do zdobycia Korony Ziemi, do której brakuje mu jedynie Mount Everestu. Mieliśmy okazję obejrzeć zdjęcia oraz wysłuchać relacji ze wszystkich jego podróży. Dowiedzieliśmy się, że najważniejsze przy zdobywaniu najwyższych szczytów kontynentów, wcale nie są umiejętności wspinaczkowe, tylko reakcja organizmu na temperaturę i wysokość oraz pieniądze. Mieliśmy również okazję obejrzeć dokładnie sprzęt alpinistyczny. Zostaliśmy zaskoczeni tym, że największą trudnością w górach może okazać się puszcza albo bagno.

Następnie udaliśmy się do Biblioteki Miejskiej, gdzie mieliśmy okazję posłuchać pana Marka Krajewskiego, mistrza kryminału, z którym spotkanie prowadzili Ewa Tokarewicz oraz Mateusz Kozielewicz. Opowiedział o swoich niecodziennych zwyczajach i sposobie pracy. Dowiedzieliśmy się, że jak pisarz postanowi pracować przez 4h, to pracuje dokładnie 4h, nawet wtedy, gdy jak zadzwoni budzik, będzie w połowie zdania. Usłyszeliśmy również o tym, jak wykreować bohatera, aby był realistyczny i ciekawy, że najważniejsze jest, aby autor lubił swojego bohatera i się z nim trochę utożsamiał, bo wtedy łatwo przychodzi mu snucie o nim opowieści. Pisarz stwierdził, że nie ma dla niego granic oraz tematu, którego by nie poruszył, by zainteresować czytelnika, bo to właśnie dobra relacja z nim jest dla niego najważniejsza.

W piątek, w południe odbyła się Gra Miejska „Grzybobranie”. 6 zespołów wyruszyło „na miasto” w poszukiwaniu „grzyboagentów”, którzy czekali na nich rozsiani po ulicach Bydgoszczy, zadawali pytania z zakresu literatury i udzielali podpowiedzi do następnych punktów, w których mają się znaleźć. Grę zakończył poczęstunek i rozdanie licznych nagród.

Następnie w sali 46, w gmachu VI LO rozpoczął się wykład inauguracyjny otwarcia bydgoskiej filii Uniwersytetu Murii im. Franza Kafki wygoszony przez dr hab. Adama Lipszyca (PAN Warszawa). Wspólnie zastanawialiśmy nad istotą kształcenia poza systemem uniwersyteckim (w tym celu Benjamin i Scholem powołali uniwersytet w Murii) i przeczytaliśmy opowiadanie Franza Kafki pt. „Troska gospodarza domu”, po czym porównaliśmy Uniwersytet Murii do głównego bohatera opowiadania – Odradka. Całą ideę Uniwersytetu Murii można oprzeć o cytat z tego tekstu – „(…) Ustalenia te są tak niepewne, że wolno nam z dobrym prawem powątpiewać w ich trafność, zwłaszcza, że sens zaciera się w obu. Nikt oczywiście nie trudziłby się tego rodzaju studiami, gdyby istota o nazwisku Odradek nie istniała rzeczywiście.”

Ostatnie spotkanie odbyło się w Galerii Wspólnej, poprowadzili je Jonasz Kołecki i Julia Połczyńska. Rozmawiali z panią Angeliką Kuźniak, specjalizującą się w pisaniu biografii kobiet. Autorka mówiła o ty,  jak wygląda zbieranie materiałów do powieści, ile czasu ono zajmuje i z jakimi kontrowersjami możemy się w trakcie tego zadania spotkać. Opowiedziała również o swojej pasji, o tym, że nie można pisać, nie lubiąc pisania. Zostawiła nas z pytaniem, dlaczego, gdy pisze się o kobietach, padają pytania, dlaczego autor pisze jedynie o bohaterach jednej płci, a gdy pisze się o mężczyznach – nikt się nad tą kwestią nie zastanawia.

Festiwal sporo nas nauczył. Przede wszystkim pozwolił „otworzyć się” w rozmowie ze sławnymi ludźmi, nakazał przełamywać tremę i stres, oswoił z liczną publicznością na widowni. Dzięki niemu dowiedzieliśmy się, jak wyglądają sprawy organizacyjne takiego przedsięwzięcia oraz jak w rzeczywistości prezentują się ludzie, których wcześniej widzieliśmy jedynie na okładkach czytanych przez nas książek. Pokazał również, że najważniejsze jest wsparcie kolegów i koleżanek, sami byśmy sobie nie poradzili.

tekst: Dominika Czyżewska, klasa 1e, interdyscyplinarna, VI Liceum Ogólnokształcące w Bydgoszczy